
Coraz więcej rodzin, które do mnie trafiają, mówi w domu więcej niż jednym językiem. Mama Polka i tata Hiszpan. Rodzina, która wróciła z Anglii i dziecko pierwsze lata spędziło w angielskim przedszkolu. Rodzice, którzy celowo mówią do dziecka po angielsku, „żeby miało łatwiej w życiu”.
Z rodzinami dwujęzycznymi pracowałam także w Londynie, gdzie prowadziłam warsztaty dla rodziców dzieci emigrantów. I wiem, że pytania są wszędzie podobne: „Czy dwa języki nie opóźnią mówienia?”, „Czy to normalne, że miesza słowa?”, „Czy nie powinniśmy zrezygnować z polskiego, żeby nie było mu za trudno?”.
Dwujęzyczność nie powoduje zaburzeń mowy
Zacznę od najważniejszego: badania od lat pokazują, że wychowywanie dziecka w dwóch językach nie powoduje zaburzeń mowy ani jąkania. Dzieci dwujęzyczne osiągają najważniejsze etapy rozwoju mowy – gaworzenie, pierwsze słowa, łączenie słów w zdania – w podobnym czasie co dzieci jednojęzyczne.
Co może wyglądać inaczej?
- Słownictwo w każdym z języków osobno bywa na początku mniejsze niż u rówieśników jednojęzycznych. Ale jeśli policzymy wszystkie słowa, które dziecko zna w obu językach razem, wynik jest zwykle porównywalny.
- Język dominujący – ten, w którym dziecko słyszy więcej i z którego więcej korzysta – rozwija się szybciej. To naturalne i może się zmieniać, na przykład po pójściu do przedszkola.
- Wymowa – dźwięki z jednego języka mogą „przenikać” do drugiego, zwłaszcza na początku.
Mieszanie języków – to nie błąd
„Mamo, daj mi apple” – to zdanie potrafi zaniepokoić rodziców. Niepotrzebnie. Mieszanie języków w jednym zdaniu to normalne zjawisko u dzieci dwujęzycznych, a także u dorosłych, którzy swobodnie posługują się dwoma językami. Dziecko sięga po słowo, które w danej chwili jest „pod ręką”. Z czasem coraz lepiej rozdziela języki i dostosowuje się do rozmówcy.
Kiedy „bo jest dwujęzyczne” to za mało
I tu dochodzę do rzeczy, która jest dla mnie bardzo ważna. Dwujęzyczność nie powoduje zaburzeń mowy, ale też przed nimi nie chroni. Niestety często słyszę, że opóźnienie mowy u dziecka dwujęzycznego zostało zbagatelizowane: „To normalne, przecież ma dwa języki, poczekajcie”. A tymczasem mijają cenne miesiące.
Warto przyjść na konsultację, jeśli:
- dziecko w żadnym z języków nie mówi pojedynczych słów około półtora roku,
- dwulatek w obu językach razem zna bardzo mało słów i nie łączy ich w proste wypowiedzi,
- dziecko słabo rozumie polecenia w języku, którym posługuje się najczęściej,
- nie pokazuje palcem, nie naśladuje gestów, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego,
- przestało mówić słowa, które już mówiło,
- trudności z mową widać w obu językach, a nie tylko w słabszym.
Ten ostatni punkt jest kluczowy. Jeśli dziecko ma kłopot tylko w języku, z którym ma mniej kontaktu – to najczęściej kwestia ilości „wystawienia” na język. Jeśli trudności są w obu – warto sprawdzić, co się dzieje.
Pamiętajmy też o seplenieniu międzyzębowym, nieprawidłowym „r” czy innych wadach wymowy – one nie wynikają z dwujęzyczności i nie miną same. Pisałam o tym w artykule Czekać czy działać?.
Jak wspierać dwujęzyczność
Mówcie w języku, w którym czujecie się najlepiej. To dla mnie najważniejsza rada. Rodzic, który mówi do dziecka w języku, w którym sam jest swobodny, mówi bogaciej, czulej, naturalniej – śpiewa, żartuje, opowiada. Kiedy rodzic na siłę mówi w języku, którego nie zna dobrze, traci się coś bardzo ważnego: emocjonalny, ciepły kontakt.
Nie rezygnujcie z języka rodzinnego. Czasem rodzice, zaniepokojeni opóźnieniem mowy, przestają mówić po polsku „żeby dziecku było łatwiej”. To zwykle nie pomaga – a dziecko traci kontakt z językiem dziadków, z częścią swojej tożsamości.
Zapewnijcie bogaty kontakt z każdym językiem. Rozmowy, książki, piosenki, zabawy, spotkania z innymi dziećmi mówiącymi w danym języku. Dziecko nauczy się języka, którego naprawdę potrzebuje do kontaktu z ważnymi dla siebie ludźmi.
Bądźcie konsekwentni, ale bez sztywności. Popularna zasada „jeden rodzic – jeden język” może pomagać, ale nie jest obowiązkowa. Ważniejsza jest regularność i to, żeby każdy język był językiem relacji, a nie tylko lekcji.
Nie egzaminujcie. „Powiedz, jak to jest po polsku!” – takie pytania szybko zniechęcają. Lepiej po prostu powtórzyć słowo w swoim języku w naturalnej rozmowie.
Diagnoza dziecka dwujęzycznego
Kiedy badam dziecko dwujęzyczne, pytam rodziców bardzo szczegółowo: od kiedy i ile dziecko ma kontaktu z każdym z języków, w jakich sytuacjach ich używa, jak mówi w drugim języku. Oceniam nie tylko wymowę i słownictwo po polsku, ale całe dziecko – jego rozumienie, komunikację, kontakt, zabawę, rozwój psychoruchowy.
Dwujęzyczność to ogromny dar. Warto go pielęgnować – i jednocześnie nie przymykać oczu, gdy coś niepokoi.
