
„Ma piękną wymowę, tylko to «r» takie francuskie” – mówią rodzice, czasem z uśmiechem, czasem z niepokojem. I zaraz pytają: „Czy to się da zmienić? Czy już za późno?”. Odpowiadam: da się. W każdym wieku. Ale to praca, która wymaga czasu i cierpliwości – i dlatego warto wiedzieć, skąd się bierze i jak jej zapobiegać.
Jak powstaje prawidłowe „r”
Polskie „r” powstaje dzięki drganiu przedniej części języka. Czubek języka unosi się do wałka dziąsłowego (miejsca tuż za górnymi zębami) i szybko wibruje w strumieniu powietrza. To, co słyszymy jako „r”, to właśnie ta wibracja.
To bardzo trudny ruch. Język musi być jednocześnie sprawny, uniesiony i rozluźniony na tyle, żeby swobodnie drgać. Dlatego „r” pojawia się w rozwoju mowy najpóźniej – zwykle około piątego roku życia, u niektórych dzieci trochę później. Wcześniej dziecko ma prawo zamieniać „r” na „l” (a jeszcze wcześniej nawet na „j”).
Co to znaczy „nieprawidłowe r”
Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast czubka języka drga coś innego. Najczęściej spotykam:
- „r” gardłowe (języczkowe) – drga języczek z tyłu gardła; to właśnie popularne „francuskie r”,
- „r” wargowe – drgają wargi,
- „r” policzkowe – wibruje policzek,
- „r” boczne – powietrze ucieka bokiem języka,
- „r” bez wibracji – język dotyka dziąseł raz, ale nie drga.
Żadna z tych realizacji nie jest etapem rozwojowym. To nie jest coś, co „samo się wyrobi”, bo dziecko już ma swoje „r” – tylko wytwarza je w złym miejscu.
Skąd się bierze
Wywoływanie „r” za wcześnie. To najczęstsza przyczyna, z jaką się spotykam. Trzylatek mówi pięknie, ma bogate słownictwo – i dorośli bardzo chcą usłyszeć „rowerek” zamiast „lowelek”. Proszą o powtarzanie, pokazują obrazki z „r”. Dziecko się stara, ale jego język nie jest jeszcze gotowy. Szuka więc innego sposobu, żeby coś zawibrowało – i znajduje: gardło, wargi, policzek. Słyszy wibrację, cieszy się, że „umie”. A dorośli często też się cieszą. Opisałam to szczegółowo w artykule Trudna głoska „r”.
Ograniczona ruchomość języka – na przykład przez krótkie wędzidełko podjęzykowe (piszę o tym w artykule o wędzidełku) albo słabą sprawność czubka języka.
Nisko leżący język i oddychanie przez usta – język przyzwyczajony do leżenia na dnie jamy ustnej trudno unosi się do drgania.
Naśladowanie – jeśli ktoś bliski mówi „francuskim r”, dziecko może je przejąć.
Trudności ze słuchem – dziecko, które nie słyszy dokładnie, nie wychwyci różnicy między swoim „r” a prawidłowym.
Dlaczego korekta trwa dłużej niż nauka od zera
To kluczowa rzecz. Dziecko, które w wieku pięciu, sześciu lat po prostu zamienia „r” na „l”, jest dla logopedy „czystą kartką”. Przygotowujemy język, wywołujemy prawidłowe „r”, utrwalamy – i zwykle idzie to sprawnie.
Dziecko z utrwalonym „r” gardłowym musi najpierw oduczyć się starego ruchu, który powtarzało tysiące razy dziennie, a dopiero potem nauczyć się nowego. Do tego jego ucho przyzwyczaiło się do własnego brzmienia i stare „r” wydaje mu się „normalne”.
Mówi się, że od nienormatywnej realizacji „r” do prawidłowej dochodzi się w około rok. Ale bardzo dużo zależy od tego, jak długo nieprawidłowy nawyk był utrwalany. Jeśli przychodzi pięciolatek, u którego gardłowe „r” pojawiło się kilka miesięcy temu – bywa, że zmiana jest bardzo szybka. Jeśli nawyk ma kilka lat – pracy będzie więcej.
Jak wygląda terapia
1. Przygotowanie języka. Ćwiczymy sprawność i pionizację – język musi umieć unieść się i utrzymać w górze, a jego czubek pracować precyzyjnie. Pracujemy też nad oddychaniem i pozycją spoczynkową.
2. Wywołanie prawidłowego „r”. Logopedzi mają na to wiele sposobów – najczęściej wychodzimy od głosek, które dziecko już mówi poprawnie i które powstają w podobnym miejscu. Szukamy drogi, która zadziała u tego konkretnego dziecka.
3. Utrwalanie. Nowe „r” najpierw w izolacji, potem w sylabach, wyrazach, zdaniach. Na tym etapie bardzo pilnujemy, żeby dziecko nie wracało do starego „r” podczas ćwiczeń.
4. Wprowadzenie do mowy potocznej. Najdłuższy etap. Pomaga jedna stała pora w ciągu dnia, kiedy dziecko świadomie mówi nowym „r” – reszta dnia jest wolna od poprawiania. Piszę o tym w artykule Ćwiczymy, nie kolorujemy.
Starsze dzieci – dobra wiadomość
Paradoksalnie, ze starszymi dziećmi, które same zaczynają słyszeć, że ich „r” brzmi inaczej, praca często idzie zaskakująco dobrze. Są świadome, zmotywowane, mają wyczuloną wrażliwość słuchową – słyszą różnicę i szybko włącza się u nich autokorekta. Motywacja to w terapii „r” czynnik numer jeden.
Co możecie zrobić
- Nie wywołujcie „r” na siłę u małych dzieci. Jeśli przyjdzie na nie czas, pojawi się samo albo wywoła je logopeda.
- Nie cieszcie się „jakimkolwiek r”. Jeśli usłyszycie, że u dziecka wibruje gardło, wargi czy policzek – przyjdźcie na konsultację, zanim to się utrwali.
- Dbajcie o sprawny język – gryzienie, żucie, zamknięta buzia, oddychanie nosem.
- Nie zniechęcajcie się. Gardłowe „r” da się zmienić także u nastolatka i dorosłego. Potrzeba czasu, regularności i motywacji – ale się da.
