
Każdy decydując się na terapię logopedyczną zastanawia się ile taka terapia może potrwać. Jest to w pełni uzasadnione w wielu przypadkach: kandydaci do szkół teatralnych mają przecież wyznaczony czas, w którym muszą pozbyć się wady, dzieci przed nauką pisania również, a wszyscy pozostali - chociażby dlatego, by „psychicznie się nastawić”.
Jednak bez pierwszej konsultacji logopedycznej nie da się takiego czasu oszacować. Zresztą po pierwszej konsultacji też nie jest łatwo. A dzieje się tak dlatego, że zależy to od wielu czynników: motywacji (to na pierwszym miejscu), możliwości, częstotliwości spotkań, ilości zniekształconych głosek, współistniejących wad (np. żucia, połykania, czucia czy też problemów w stawie skroniowo – żuchwowym) co w znacznym stopniu może terapię wydłużyć. Przytoczę przykład 22 letniego klienta, który trafił do logopedy, ponieważ wadliwie realizował głoskę „r”, a w przyszłości zamierzał zawodowo posługiwać się głosem. Szczegółowa diagnoza ujawniła szereg nieprawidłowości, które w pierwszej kolejności musiały zostać wyeliminowane, by mieć podłoże do pracy nad prawidłową realizacją głoski „r”. Były to: nieprawidłowy zgryz, trzaski w stawie skroniowo-żuchwowym, skrócone wędzidełko podjęzykowe. Bez pracy nad tymi wadami nie da się rozpocząć pracy nad głoską „r”. Stąd terapia znacznie rozciągnęła się w czasie i wymagała współpracy z ortodontą. W innych przypadkach można bardzo szybko zniwelować błędną realizację głoski „r”. Oczywiście w literaturze można znaleźć czas trwania terapii np. nieprawidłowa realizacja głoski „r” – do 3 miesięcy, a według innego autora – do 6 miesięcy. Jednak takie szacowanie bez wzięcia pod uwagę wszystkich aspektów, o których wcześniej pisałam jest nieuzasadnione, w wielu przypadkach prowadzi tylko do frustracji i przerwania terapii. Dlatego żaden specjalista w zakresie terapii zaburzeń artykulacyjnych nie podaje dokładnego czasu terapii.
