
W swojej praktyce logopedycznej bardzo często proszę o wykonanie badania słuchu u dziecka. 99% rodziców mówi wówczas „Ale moje dziecko słyszy”. I większość ma rację.
Oczywiście, że słyszą! Ja tylko chcę sprawdzić JAK słyszą. Gdybym chciała sprawdzić CZY słyszą zadzwoniłabym dzwoneczkiem pod ławką (robię to niejednokrotnie) – jeśli dziecko będzie poszukiwało źródła dźwięku to słyszy. Ot i cała filozofia. Ale logopedzie taka informacja nie wystarczy. Jeśli logopeda ma uczyć poprawnej wymowy głosek, to musi wiedzieć czy dziecko słyszy wszystkie częstotliwości. Logopeda musi wiedzieć czy słyszy i rozróżnia głoski języka polskiego (stąd bada się również słuch fonemowy, o którym dwa słowa za moment). I tu ważna informacja: logopedzie nie wystarczy wynik badania słuchu dziecka w pierwszych dobach życia. A to dlaczego? Otóż, jest wiele czynników, które może zakłócić rozwój słuchu w późniejszych miesiącach (i latach) życia dziecka. Są to: niektóre leki podawane dziecku w celu ratowania życia, zapalenie ucha, przerost trzeciego migdała, ciała obce takie jak koraliki, które dzieci z zamiłowaniem wkładają do wszelkich otworów swojego ciała i tak dalej i tak dalej. Przyczyn może być wiele, dlatego jeśli Wasze dziecko:
- nie zawsze reaguje na swoje imię czy polecenia
- mówi głośno
- „gubi” końcówki wyrazów
- jego/jej mowa nie rozwija się
- ma trudności w nauce pisania i czytania
- nasłuchuje jednym uchem twojej wypowiedzi
- zbliża się do TV
- prosi o powtórzenie zgłoś się koniecznie do audiologa, by wykonać badanie słuchu. Uwierzcie, że takie badanie nie jest dla dziecka inwazyjne, a wykonane w porę może uchronić je od długotrwałej późniejszej terapii. Pamiętajmy, że mózg dziecka jest najbardziej plastyczny w pierwszych latach jego życia, dlatego jest to okres szczególny w rozwoju mowy. Wykorzystajmy ten potencjał!
A co to takiego słuch fonemowy? Na pierwszym spotkaniu sprawdzam u dziecka słuch fonemowy. Nie przerażajcie się, bo to nic innego jak umiejętność odróżniania dwóch wypowiedzi różnych fonologicznie. Innymi słowy czy w wyrazach "bułka" i „półka” dziecko uchwyci tę subtelną różnicę między głoską „b” a „p”. Dość mocno to uprościłam, ale w gruncie rzeczy o to chodzi. Tak więc przedstawiam dzieciom pary kilkunastu wyrazów i sprawdzam czy słyszą różnicę. Jeśli nie (a często tak się zdarza) to - obok badania słuchu u audiologa – skupiamy się w terapii na dźwiękach. Ćwiczymy więc słuch bardziej niż mówienie, bo dziecko musi najpierw usłyszeć, żeby samo mogło budować wypowiedzi. Po takich ćwiczeniach z pewnością łatwiej będzie mu dzielić na sylaby, łączyć sylaby w wyrazy, łączyć głoski w wyrazy czy też uczyć się pisać i czytać. Zapewni to więc dziecku lepszy start w szkole!
