
Witajcie na mojej nowej stronie. Zanim zacznę pisać o mowie, emocjach, śnie i codzienności z dziećmi, chciałabym się Wam przedstawić – tak, żebyście wiedzieli, kto stoi za tymi tekstami i czego możecie się spodziewać, jeśli zdecydujecie się do mnie przyjść.
Psycholog i logopeda
Nazywam się Ewelina Kornacka. Jestem psychologiem i logopedą. Swój gabinet w Łodzi prowadzę od ponad dziesięciu lat, a wcześniej pracowałam w bardzo różnych miejscach: w poradni zdrowia psychicznego z dorosłymi, w przedszkolu i ośrodkach rozwoju z dziećmi, z rodzinami emigracyjnymi w Londynie, a także w domu dziecka dla najmłodszych, gdzie uczyłam się diagnozować noworodki i niemowlęta. Szczegóły mojego wykształcenia i doświadczenia znajdziecie na stronie O mnie.
Połączenie tych dwóch zawodów nie było przypadkiem. Bardzo szybko zrozumiałam, że nie da się dobrze pomóc dziecku z trudnościami w mówieniu, nie patrząc na jego emocje – i odwrotnie. Mowa, emocje, ciało i rodzina to naczynia połączone. Dlatego patrzę na dziecko całościowo, a kiedy trzeba, współpracuję z fizjoterapeutami, laryngologami, ortodontami.
Pomagam dzieciom – i ich rodzicom
To, co może Was zaskoczyć, to jak dużo pracuję z samymi rodzicami. Rodzice bardzo często przychodzą do mnie sami na konsultację i często od tego zaczynam pierwszą wizytę. Mówią mi wtedy bardzo ważne rzeczy, które potem uwzględniam w terapii.
Ale nie chodzi tylko o informacje. Wielu rodziców potrzebuje po prostu kogoś, kto wysłucha i pomoże uporządkować myślenie. Na rodzicach spoczywa dziś ogromna presja – z każdej strony słyszą o kolejnych zajęciach, diagnozach i terapiach. Pomagam wybrać z tego niezbędne minimum: to, co dla dziecka najważniejsze, i to, czemu rodzina jest w stanie sprostać – także finansowo i logistycznie.
W co wierzę
Jeśli miałabym streścić swoją filozofię pracy w kilku zdaniach, brzmiałaby mniej więcej tak:
Więź z rodzicem jest lecząca. Bardzo często zamiast kolejnych zajęć zalecam po prostu czas jeden na jeden z rodzicem – bez rodzeństwa, bez telefonu, bez rozmów o problemie. Godzina wspólnej zabawy piaskiem może dać dziecku więcej niż godzina z kolejnym terapeutą.
Dzieci mają za dużo zajęć, a za mało nudy. Nie zgadzam się z tym, żeby dziecko codziennie chodziło na zajęcia dodatkowe i nie miało pięciu minut dla siebie. Piszę o tym w artykule Mniej zajęć, więcej rodzica.
Sen to podstawa. Minimum dziewięć godzin, stała rutyna, brak ekranów przed snem. To jedno z moich pierwszych zaleceń – niezależnie od tego, z czym przychodzicie. Dlaczego? Wyjaśniam w artykule Sen – najtańsza terapia.
Im wcześniej, tym łatwiej. Niektóre wady wymowy nigdy nie mieszczą się w normie rozwojowej, a ich następstwa sięgają daleko poza samą mowę. Dlatego zachęcam do wczesnej profilaktyki logopedycznej – nawet u niemowląt.
Na zajęciach ćwiczymy. Nie tracę czasu na kolorowanki. Każda prawidłowa powtórka przybliża efekt – o tym, jak wyglądają moje zajęcia, piszę w artykule Ćwiczymy, nie kolorujemy.
Rodzice są częścią terapii. Rodzina to naczynia połączone – zmiana jednej rzeczy zmienia wszystko.
Czego u mnie nie znajdziecie
Nie znajdziecie oceniania. Każdy rodzic robi najlepiej, jak w danej chwili potrafi, a moim zadaniem jest pomóc, a nie wytykać.
Nie znajdziecie terapii „na wszelki wypadek”. Jeśli po badaniu uznam, że dziecku trzeba dać jeszcze czas, powiem to wprost i umówimy się na kontrolę.
Nie znajdziecie też metod, co do których nie mam przekonania. Na przykład nie stosuję elektrostymulacji u noworodków i niemowląt, bo nie widziałam badań, które przekonująco potwierdzałyby jej skuteczność.
Po co ta strona
Piszę, bo wiem, jak wiele pytań rodzice mają między wizytami – i jak trudno znaleźć na nie spokojne, rzetelne odpowiedzi w gąszczu sprzecznych porad. Część artykułów to teksty, które pisałam na mojej poprzedniej stronie i które wciąż są aktualne. Część jest zupełnie nowa. Wszystkie łączy jedno: chcę, żebyście po ich przeczytaniu czuli się trochę spokojniejsi i trochę pewniejsi siebie jako rodzice.
A jeśli coś Was niepokoi – nawet jeśli wydaje się drobiazgiem – zadzwońcie albo napiszcie. Czasem jedna rozmowa wystarczy, żeby odetchnąć z ulgą.
