
Pytanie o wędzidełko słyszę w gabinecie bardzo często. Czasem od rodziców noworodka, któremu trudno ssać pierś. Czasem od rodziców pięciolatka, który nie potrafi powiedzieć „r”. A czasem od rodziców, którzy przeczytali w internecie, że „krótkie wędzidełko to przyczyna wszystkiego” i chcą je podciąć „na wszelki wypadek”.
Spróbuję uporządkować ten temat, bo krąży wokół niego sporo zarówno bagatelizowania, jak i przesady.
Czym jest wędzidełko podjęzykowe
To fałd błony śluzowej, który łączy spodnią część języka z dnem jamy ustnej. Każdy z nas je ma. Problem pojawia się wtedy, gdy jest zbyt krótkie, zbyt grube albo przyczepione zbyt blisko czubka języka – i przez to ogranicza jego ruchy. Fachowo mówi się wtedy o ankyloglosji, a potocznie o „przyrośniętym języku”.
Najważniejsze: liczy się funkcja, nie wygląd
To zdanie chciałabym, żebyście zapamiętali. Samo obejrzenie wędzidełka nie wystarczy, żeby zdecydować, czy wymaga ono zabiegu. Bywa wędzidełko, które wygląda na krótkie, a język pracuje znakomicie. Bywa też odwrotnie – wędzidełko na pierwszy rzut oka „w porządku”, a język nie potrafi unieść się do podniebienia.
Dlatego jako logopeda oceniam przede wszystkim to, co język potrafi zrobić:
- czy przy szeroko otwartej buzi dziecko dosięga czubkiem języka do podniebienia za górnymi zębami,
- czy język potrafi przylgnąć całą powierzchnią do podniebienia (to tzw. pionizacja),
- czy przy wysuwaniu język nie robi się w kształcie serduszka i nie ciągnie za sobą dolnej wargi,
- czy dziecko potrafi oblizać górną wargę, nie pomagając sobie żuchwą,
- jak wygląda połykanie, żucie, pozycja języka w spoczynku,
- a u niemowląt – jak przebiega ssanie: czy dziecko dobrze chwyta pierś lub smoczek butelki, czy nie mlaska, nie męczy się, czy mama nie odczuwa bólu podczas karmienia.
Kiedy krótkie wędzidełko naprawdę przeszkadza
U niemowląt – głównie przy karmieniu. Dziecko może mieć trudność z prawidłowym uchwyceniem piersi, karmienie trwa długo, maluch jest zmęczony i słabo przybiera na wadze, a mama odczuwa ból i ma poranione brodawki. Wtedy wędzidełko warto ocenić szybko – najlepiej we współpracy z doradcą laktacyjnym.
U starszych dzieci – przy mówieniu i połykaniu. Ograniczony ruch języka utrudnia głoski, które wymagają jego uniesienia: „sz”, „ż”, „cz”, „dż”, „l”, a przede wszystkim „r”. Język, który nie może się unieść, często leży nisko także w spoczynku i wysuwa się przy połykaniu – a to ma swoje dalsze konsekwencje dla podniebienia i zgryzu.
U dorosłych – bywa jednym z elementów większej układanki. Pisałam kiedyś o dwudziestodwulatku, który chciał poprawić „r”, bo planował pracę głosem. Szczegółowa diagnoza wykazała nieprawidłowy zgryz, trzaski w stawie skroniowo-żuchwowym i skrócone wędzidełko podjęzykowe – i dopiero praca nad wszystkimi tymi elementami pozwoliła ruszyć z „r” (więcej w artykule Ile trwa terapia logopedyczna?).
Kto podejmuje decyzję o podcięciu
Logopeda ocenia funkcję języka i może zalecić konsultację w kierunku zabiegu. Sam zabieg – podcięcie (frenotomię) lub plastykę wędzidełka – wykonuje lekarz: najczęściej laryngolog, chirurg szczękowy lub stomatolog. To on, po obejrzeniu dziecka, decyduje o metodzie i terminie.
Nie każde krótsze wędzidełko trzeba podcinać. Przy niewielkim ograniczeniu często wystarczą ćwiczenia, które poprawiają ruchomość i sprawność języka. Przy wyraźnym ograniczeniu, które utrudnia karmienie, mowę czy połykanie, zabieg bywa bardzo pomocny.
Podcięcie to początek, a nie koniec
To druga rzecz, którą chciałabym, żebyście zapamiętali. Rodzice czasem liczą na to, że po zabiegu dziecko od razu powie „r”. Tak się nie dzieje. Język przez lata pracował w ograniczonym zakresie – teraz musi nauczyć się nowych ruchów. Do tego gojąca się rana ma tendencję do ponownego „zrastania się” i tworzenia blizny, jeśli język się nie rusza.
Dlatego:
- przed zabiegiem warto przyjść do logopedy – przygotować język, nauczyć się ćwiczeń, które będą potrzebne zaraz po nim,
- po zabiegu ćwiczenia są niezbędne – zarówno po to, by rana goiła się prawidłowo, jak i po to, by dziecko nauczyło się w pełni korzystać z nowej ruchomości języka.
Dopiero wtedy możemy pracować nad głoskami, połykaniem i pozycją spoczynkową.
Co możecie zrobić
- Jeśli karmienie niemowlęcia jest trudne i bolesne – nie czekajcie. Skonsultujcie się z doradcą laktacyjnym i logopedą.
- Jeśli starsze dziecko nie potrafi unieść języka, „r” i „sz” nie chcą się pojawić mimo ćwiczeń – poproście logopedę o ocenę wędzidełka.
- Nie decydujcie o zabiegu na podstawie samego wyglądu ani opinii z forum. Decyzja powinna wynikać z oceny funkcji języka.
- Jeśli zabieg jest zaplanowany – umówcie się do logopedy przed nim, nie dopiero po.
Wędzidełko to tylko jeden z elementów. Ale bywa tym elementem, bez którego nie da się ruszyć dalej.
