
Do gabinetów lekarzy przeróżnych specjalności, a później do gabinetów psychologów trafiają dzieci, które NIE CHCĄ NIC JEŚĆ. Kiedy u lekarzy okazuje się, że somatycznie nic dziecku nie jest – rodzice trafiają między innymi do mnie.
Często mówią „Wiem, że jest sporo szalonych matek, które twierdzą, że ich dziecko jest niejadkiem, ale moje naprawdę takie jest!” Więc zaczynam się przyglądać nawykom żywieniowym Maluszka. Niejednokrotnie są to wizyty domowe, aby zobaczyć w jaki sposób i w jakiej atmosferze przebiega proces karmienia. Jako logopeda, przyglądam się także narządom artykulacyjnym, procesowi odgryzania pokarmu, żucia i połykania pokarmu. Zwracam uwagę na nadwrażliwość jamy ustnej. I znów – jeśli badania lekarskie są w normie, nie ma nadwrażliwości w sferze oralnej, występuje normatywny sposób odgryzania, żucia i połykania, zbieram szeroki wywiad o sposobie karmienia. A źródła problemu? Mogą być przeróżne: usilne namawianie do jedzenia, zmiana nawyków żywieniowych spowodowana chorobą, zmiana tempa życia domowników, a czasem – wskaźnik zaburzeń emocjonalnych u dzieci. Warto się temu przyjrzeć bardzo szczegółowo szczególnie wtedy, kiedy nie ma przyrostu wagi. W przypadku kiedy dziecko przybiera na wadze (nawet nieco mniej niż inne dzieci) czasem wystarczą proste rozwiązania, które wdrożone w życie przyniosą więcej pożytku niż 100 terapii odwrażliwiania razem wziętych.
Kilka wskazówek:
- Nie zmuszać do jedzenia. Nie mówię tutaj tylko o tak drastycznych metodach - przytoczonych z Internetu - jak zamykanie dziecku nosa i w momencie kiedy chce nabrać powietrza wpychaniu mu banana do ust [sic!]. Mówię nawet o najmniejszych próbach zmuszania jak robienie z kaszki samolotu, przekupywanie, obiecywanie nagrody.
- Jeśli spędziłaś/-łeś pół dnia na przyrządzaniu posiłku, a dziecko nie zjadło tyle, ile mu nałożyłaś/-łeś (pomimo, że zjadło wystarczająco dużo) zabierz talerz bez robienia wyrzutów, a nawet marszczenia brwi. Czas jedzenia nie może się Wam kojarzyć z walką i odpowiadać na pytanie „Kto dzisiaj wygra?” Celem dziecka nie było zlekceważenie Twoich wysiłków kulinarnych, bo nawet nie miało pojęcia, że to dla Ciebie było tak ważne!
- Nigdy, przenigdy nie straszymy dziecka podczas posiłków. A uwierzcie mi, że nie należą do rzadkości słowa: „Mama przestanie cię kochać jak nie będziesz jadł.” Wydaje się, że w polskiej kulturze zbyt dużą wagę przykładamy do jedzenia, a może lepszym sformułowaniem byłoby „zbyt dużo serca”. A utarty slogan „Przez żołądek do serca” bynajmniej nie odnosi się do dzieci!
Tak więc Drodzy Rodzice, posiłek jest tylko posiłkiem, emocje na bok!
O jedzeniu, a właściwie niejedzeniu i niejadkach będę jeszcze pisała, bo temat wydaje się niezwykle ważny. Przyjrzymy się wówczas zaleceniom Światowej Organizacji Zdrowia dotyczącej żywienia dzieci oraz odpowiemy na najbardziej nurtujące pytania dotyczące niejadków.
