
Drodzy rodzice, od tego jak przygotujecie swoje dziecko na spotkanie ze mną będzie zależał w dużej mierze przebieg terapii, a w jeszcze większej mierze przebieg mojego pierwszego z nim spotkania. Dlatego postanowiłam spisać kilka zasad, które ułatwią zarówno mnie jak i Państwu zadanie.
Oto i one:
- Nigdy przenigdy nie straszymy dziecka psychologiem. Co to oznacza w praktyce. Na przykład takie sformułowania jak: „Jak tak dalej będziesz się zachowywał to pójdziemy z Tobą do psychologa”. Skoro wizyta u psychologa jest karą – to psycholog w domyśle musi być straszny. Więc po co dziecko ma mu ufać?
- Nie mówimy dziecku: „Pani nie zrobi ci nic złego”, bo dziecko to odczytuje w ten sposób: „Aha! Czyli mogłaby zrobić coś złego, w innym przypadku rodzice by nie ostrzegali”. Ile razy mówiliśmy dziecku przed zastrzykiem, że pani nie zrobi nic złego? Albo że nie będzie bolało? A jednak Pani coś zrobiła i bolało. Jak tu więc ufać dorosłym?
- Na pierwsze spotkanie zwykle rodzice przychodzą sami. Jest to niezwykle ważne, ponieważ badanie musi poprzedzić wywiad. A w takiej rozmowie pojawiają się dla dziecka treści, których wcale nie rozumie albo takie, których nigdy nie powinno usłyszeć. Przytoczę przykład takiej sytuacji z gabinetu lekarskiego. Dziecko trafiło na wizytę u laryngologa w celu zbadania trzeciego migdała (dziecko pochrapywało w nocy). Na wizycie lekarz powiedział, że jeśli mama nie zajmie się od razu tym problemem to dziecko pewnej nocy może się udusić! Mam wrażenie, że jedyne co lekarz chciał osiągnąć to natychmiastowy zabieg, natomiast ostre słowa jakich użył wywołały u dziecka zaburzenia lękowe. Chłopiec trafił do mnie do gabinetu, ponieważ bał się usnąć, a kiedy już mu się udało, wybudzał się w nocy wielokrotnie, ponieważ bał się śmierci. Oczywiście nie będziemy w gabinecie używać takich słów, jednak dziecko słysząc rozmowę – dodajmy – na jego temat – której nie rozumie, będzie wyobrażało sobie najgorsze. Sami na pewno przekonaliście się, że dziecko niby pochłonięte zabawą, słyszy wszystko, o czym dorośli rozmawiają, dając temu wyraz nieraz w bardzo niezręcznych sytuacjach…
- Co więc mówić dzieciom przed wizytą? To zależy od wieku dziecka. Jeśli jest bardzo małe to mówimy po prostu: „Idziemy do takiej pani, która ma zabawki i bardzo chciałaby cię poznać i się z tobą pobawić. Pani chce zobaczyć jak rysujesz.” Jeśli jest starsze to zapewniamy o dobrej intencji, chęci znalezienia rozwiązania problemu. I w zależności od problemu mówimy na przykład „Idziemy porozmawiać z taką panią, która doradziła już wielu dzieciom jak poradzić sobie z wybudzaniem się w środku nocy. Pani zna jakieś fajne sposoby, o których ja nie wiem, a które pomogą ci przespać całą noc w spokoju.” Jeśli dziecko jest jeszcze starsze to wyjaśniamy szczerze po co się wybieramy do psychologa, np. „Chyba ostatnio nie możemy się dogadać. Chciałabym to zmienić, tęsknię za tymi naszymi wieczornymi rozmowami. Może ja coś robię źle, może ja i ty.. Musimy poprosić o radę, bo nie chcę się od ciebie oddalać”.
Drodzy Rodzice to jakich słów użyjecie to zależy od Was, od Waszego kontaktu z dzieckiem, jego wieku i wielu innych czynników. Wiem, że jest to trudne, by podążać dokładnie za tym co napisałam powyżej – są to wypowiedzi wzorcowe, idealne, jednak czasami niemożliwe do powiedzenia. Dla mnie najważniejsze będzie to, abyście nie straszyli dziecka psychologiem. Reszta zadania należy do mnie.
