
Jeśli mielibyście zapamiętać z mojej strony tylko jedno zalecenie, to obok czasu jeden na jeden z rodzicem byłoby nim właśnie to: zadbajcie o sen dziecka.
Wiem, że to brzmi banalnie. Rodzice przychodzą do mnie z poważnymi problemami – atakami złości, histeriami, jąkaniem, trudnościami z koncentracją – a ja pytam, o której dziecko chodzi spać. Ale zapewniam Was: to pytanie jest jednym z najważniejszych, jakie zadaję.
Niewyspane dziecko to trudniejsze dziecko
Każdy rodzic to zna. Wieczorem, w godzinach, kiedy dziecko powinno już spać, czasem po prostu nie da się z nim wytrzymać. Płacze o wszystko, nic mu nie pasuje, rzuca się na podłogę, bo skarpetka jest „nie taka”. To nie jest złośliwość. To zmęczony układ nerwowy, który przestał sobie radzić.
Niewyspanie pogarsza zachowanie u każdego dziecka. Ale szczególnie wyraźnie widać to u dzieci, które już i tak mają trudności:
- u dzieci z napadami złości i histeriami – zmęczenie skraca „lont” do minimum,
- u dzieci jąkających się – niepłynność często nasila się, gdy dziecko jest zmęczone,
- u dzieci z ADHD – zmęczenie potęguje impulsywność i trudności z koncentracją; zresztą objawy przewlekłego niewyspania potrafią do złudzenia przypominać ADHD,
- u dzieci w spektrum autyzmu – sen oczywiście nie rozwiąże wszystkich trudności, ale może bardzo wyraźnie złagodzić objawy.
Dlatego sen jest jednym z moich pierwszych zaleceń wobec rodziców, którzy mają problemy z zachowaniem dziecka. Zanim zalecę cokolwiek innego.
Ile snu potrzebuje dziecko
Towarzystwa zajmujące się medycyną snu zalecają, by dzieci w wieku przedszkolnym spały łącznie od 10 do 13 godzin na dobę (wliczając drzemki), a dzieci w wieku szkolnym – od 9 do 12 godzin. Ja mówię rodzicom prosto: minimum dziewięć godzin snu. Tego nie można u dzieci skracać.
Jeśli dziecko musi wstać o siódmej, a zasypia po dwudziestej drugiej – to po prostu nie jest wystarczająco dużo snu, nawet jeśli rano wstaje „bez problemu”.
Co pomaga dziecku zasnąć
Stała rutyna. Ta sama kolejność czynności każdego wieczoru: kolacja, kąpiel, piżama, mycie zębów, książka, przytulenie, światło gaśnie. Przewidywalność wycisza. Dziecko wie, co będzie dalej, i jego ciało zaczyna przygotowywać się do snu.
Stałe pory. Także w weekendy, na ile się da. Organizm dziecka lubi regularność dużo bardziej niż organizm dorosłego.
Wyciszanie. Ostatnia godzina przed snem to nie czas na gonitwy, łaskotki do utraty tchu i ekscytujące zabawy. Raczej przytulanie, czytanie, spokojna rozmowa, masażyk.
Brak ekranów. Bajka „na uspokojenie” przed snem działa wręcz odwrotnie: szybko zmieniające się obrazy i światło ekranu pobudzają mózg, zamiast go wyciszać. Ekrany wyłączamy co najmniej godzinę przed snem – i nie trzymamy ich w sypialni dziecka.
Ciemna, cicha, chłodna sypialnia. Jeśli dziecko boi się ciemności, wystarczy delikatna lampka.
Ta trudniejsza część: koszt dla rodziców
Muszę być z Wami szczera: zadbanie o sen dziecka często odbywa się kosztem rodziców.
Czasem trzeba będzie wyjść z przyjęcia, które się Wam podoba, wcześniej, niż byście chcieli. Czasem trzeba będzie zaplanować dzień tak, żeby gości zaprosić na obiad, a nie na kolację. Czasem trzeba będzie odmówić wyjścia, które kończy się „tylko trochę później”.
Wiem, że to niełatwe. Ale obiecuję Wam jedno: zobaczycie, że to wszystko się Wam wynagrodzi. Lepszym zachowaniem dziecka, spokojniejszymi wieczorami, mniejszą liczbą wybuchów i łez. A w efekcie – także Waszym lepszym samopoczuciem.
Mały eksperyment
Jeśli nie jesteście przekonani, spróbujcie przez dwa tygodnie:
- Ustalcie stałą porę zasypiania – taką, która daje dziecku co najmniej dziewięć, a najlepiej więcej godzin snu.
- Wprowadźcie prostą, codziennie powtarzaną rutynę wieczorną.
- Wyłączcie ekrany godzinę przed snem.
- Zapisujcie w kalendarzu, jak wyglądały popołudnia i wieczory.
Po dwóch tygodniach porównajcie. Rodzice, którzy podejmują to wyzwanie, bardzo często są zaskoczeni, jak dużo może się zmienić dzięki czemuś, co nic nie kosztuje.
A jeśli mimo dobrej rutyny dziecko ma poważne trudności z zasypianiem, często się wybudza, chrapie albo śpi z otwartą buzią – przyjdźcie na konsultację. Chrapanie i oddychanie przez usta to sygnały, które warto sprawdzić, także u laryngologa.
