
Po co dziecku zęby? Odpowiedź na to pytanie wydawałaby się oczywista: dziecko ma zęby po to, żeby gryźć. W takim razie co dziecko (mające zęby) powinno gryźć? Odpowiedź też wydaje się prosta: chlebek, jabłuszko, marchewkę, brzoskwinkę itp.
To znów poprawna odpowiedź. Dlaczego zatem sporo osób uważa, że dziecko po to ma ząbki, żeby gryźć smoczek? Nie wiem. Problem wydaje się powszechny, więc napiszę o nim kilka słów.
Prawie każde dziecko, które trafia do mnie do gabinetu i nie ma ukończonych 3 lat korzysta ze smoczka. Powszechne jest też zjawisko podawania kaszki z butelki co najmniej 2 razy dziennie. I w takich przypadkach mam problem: jako logopeda chciałabym powiedzieć „NIE”, a jako psycholog wiem jak uspokajająco taki smoczek może podziałać na dziecko. I chyba tylko w tym przypadku moje dwie profesje nie uzupełniają się. Jednak widząc moich małych pacjentów logopedycznych skłaniam się zdecydowanie za porzuceniem smoczka. Bo jak praktyka pokazuje używanie smoczka przez kilka pierwszych lat życia skutkuje zaburzeniami narządu żucia i/lub wadami wymowy (i na to są dowody), a czy nieużywanie smoczka skutkuje zaburzeniami emocjonalnymi? Nie. Nie spotkałam się z rodzicami, którzy przyszli na terapię z dzieckiem, bo zabrano mu smoczek :) Ale rozumiem, że dla niektórych rodziców zabranie smoczka okazuje się zbyt drastycznym zabiegiem, dlatego niech ten artykuł będzie dla wszystkich przyszłych rodziców, którzy jeszcze tego „cudownego” smoczka nie zakupili. Tylko wtedy nie będzie potrzeby „zjadania smoczka przez odkurzacz”, „odcinania go po małym kawałku”, „palenia w piecu”, „dziwnego zaginięcia”, „kradzieży przez psa” i wielu innych zmyślonych historii. Jednak dla tych, którzy szukają odpowiedzi na pytanie jak pozbyć się smoczka, rada jest jedna: szybko. Tak więc kiedy podjęliśmy decyzję wyrzucamy smoczek (nie chowamy), tak żeby nie kusiło nas oddanie go w chwilach słabości. Tylko nie wymyślajmy przytoczonych wyżej zasłyszanych historii np. zjadania smoczka przez psa, bo łatwo wszczepimy mu lęk przed psami. Oczywiście możemy umówić się z dziećmi na oddanie smoczka (np. Jesteś dużą dziewczynką. Jak wyrzucisz smoczek to pojedziemy do cyrku), ale na 10 obserwowanych przeze mnie dzieci tylko jedno „jak powiedziało tak zrobiło”. Nie jest to łatwa decyzja dla dziecka, więc może nie stawiajmy go w obliczu tak trudnego wyboru.
A co taki smoczek może spowodować?
- Opóźnienie rozwoju mowy – dziecko ma mieć wolny język, aby bez przeszkód powtarzać, bawić się dźwiękami, a tu taka przeszkoda! Dziecko ma smoczek, język leży więc na dnie jamy ustnej. Jak tu więc wypowiedzieć „l”? Spróbujcie włożyć sobie do ust słomkę czy nawet długopis i spróbujcie wypowiedzieć głoskę „l”. Nie da się. Tak więc „zasmoczkowane” dziecko będzie mówiło „jajka” na „lalkę” i wcale mnie to nie zdziwi.
- Seplenienie międzyzębowe – jeśli ciągle mamy coś w buzi to zęby się dopasują, tworzy się więc zgryz otwarty (szczelina między górnymi i dolnymi ząbkami), w którą wchodzi język. Dziecko mówi więc s, z, c, dz, a nawet t z językiem między zębami. A terapia seplenienia międzyzębowego jest trudna i długotrwała.
- Nieprawidłowe sklepienie podniebienia – język ma „przykleić się do podniebienia” i ma za zadanie rzeźbić podniebienie. A tymczasem rzeźbi go smoczek…
- Alergie w okolicy ust – również mogą być spowodowane smoczkiem.
- Brak higieny jamy ustnej (co często ma miejsce w przypadku podawania butelki do snu) – powoduje ubytki próchnicowe w zębach mlecznych. Niektórzy powiedzą, że to zupełnie nie szkodzi, bo te zęby i tak wypadną, ale prawda jest taka, że ma to konsekwencje na całe życie. Jeśli takie zęby mleczne utracimy przedwcześnie (np. z powodu próchnicy) to zęby stałe mogą wyrosnąć w niewłaściwym miejscu, bo one czekają tylko jak na pojawienie się luki. Jeśli ząbki nie wypadną, ale będą bolały to możemy doprowadzić do żucia jednostronnego – po stronie zdrowej, co ma później konsekwencję w rozwoju żuchwy i stawu skroniowo-żuchwowego, co w dalszej konsekwencji może wywołać ból i trzaski w stawie.
Pisząc ten artykuł myślę sobie ile osób napisze mi, że w dzieciństwie miało smoczek i nic takiego się nie stało. To ja już może odpowiem: jasne, że nie u wszystkich wystąpią wady wymowy czy zaburzenia narządu żucia, ale u większości osób, które używają smoczka codziennie i przez kilka lat – wystąpią. Każdy jest inny – i tak jak u jednego praca siedząca wywoła ból w plecach i rehabilitację, u drugiego nie musi.
