Nazywam się Ewelina Kornacka. Jestem psychologiem i logopedą, a swój gabinet w Łodzi prowadzę od ponad dziesięciu lat. Pracuję z dziećmi od pierwszych miesięcy życia aż po wiek szkolny – i zawsze także z ich rodzicami, bo to oni są dla dziecka najważniejszymi ludźmi na świecie i to oni spędzają z nim całą resztę tygodnia, kiedy mnie przy nim nie ma.
Wykształcenie i doświadczenie
Ukończyłam studia magisterskie z psychologii oraz studia podyplomowe z logopedii na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego.
Zanim otworzyłam własny gabinet, pracowałam w różnych miejscach i z bardzo różnymi ludźmi:
- z dorosłymi – w Poradni Zdrowia Psychicznego MSW w Łodzi,
- z dziećmi – w Przedszkolu Międzynarodowym oraz w ośrodkach twórczego rozwoju dzieci,
- z rodzinami emigracyjnymi w Londynie, dla których stworzyłam cykl warsztatów dla rodziców i opiekunów dzieci mających trudności wychowawcze i adaptacyjne,
- z najmłodszymi – w Domu Dziecka dla Małych Dzieci w Łodzi, gdzie uczyłam się diagnostyki noworodków i niemowląt.
Ukończyłam „Szkolenie z wczesnej interwencji niemowląt z zaburzonym rozwojem psychoruchowym”. W pracy logopedycznej korzystam z technik terapii miofunkcjonalnej oraz masaży rozluźniających mięśnie twarzoczaszki. Prowadzę też warsztaty dla rodziców – o budowaniu dobrej relacji z dzieckiem i o profilaktyce logopedycznej.
Dlaczego psycholog i logopeda w jednym
Bo dziecka nie da się podzielić na części. Mowa nie istnieje w oderwaniu od uwagi, pamięci, emocji, napięcia mięśni, postawy ciała i od tego, co dzieje się w domu. Dziecko, które się jąka, potrzebuje nie tylko ćwiczeń oddechowych, ale też poczucia własnej wartości. Dziecko z wadą wymowy, które jest ciągle poprawiane, może zacząć unikać mówienia. A rodzic, który bardzo się martwi, nieświadomie przenosi ten niepokój na dziecko.
Dlatego kiedy badam dziecko, patrzę na nie całościowo: na buzię i język, ale też na sposób oddychania, ułożenie barków i miednicy, na to, jak się bawi, jak reaguje na trudność i jak rozmawia z rodzicem. Jeśli widzę, że potrzebna jest pomoc innego specjalisty – fizjoterapeuty, ortodonty, laryngologa czy audiologa – mówię o tym otwarcie i kieruję dalej.
W co wierzę w pracy z dziećmi
Więź z rodzicem jest lecząca. Bardzo często zalecam rodzicom zwykły czas jeden na jeden z dzieckiem – bez rodzeństwa, bez telefonu, bez rozmów o problemie. Godzina wspólnej zabawy piaskiem czy wieczorny masażyk potrafią zdziałać więcej niż kolejne zajęcia u kolejnego terapeuty.
Mniej znaczy więcej. Rodzice są dziś zasypywani propozycjami diagnoz, terapii i zajęć dodatkowych. Pomagam wybrać z tego niezbędne minimum – to, co dla dziecka najważniejsze, a jednocześnie możliwe do udźwignięcia finansowo i logistycznie przez całą rodzinę.
Sen to podstawa. Niewyspane dziecko gorzej sobie radzi – z emocjami, z mową, z koncentracją. Stała, spokojna rutyna wieczorna i minimum dziewięć godzin snu to jedno z moich pierwszych zaleceń, niezależnie od tego, z czym przychodzicie.
Rodzice są częścią terapii. Rodzina to naczynia połączone: kiedy zmienia się jedna rzecz, zmienia się wszystko. Dlatego często zaczynam od spotkania z samymi rodzicami, a w niektórych terapiach – na przykład jąkania – regularnie spotykamy się bez dziecka.
Im wcześniej, tym łatwiej. Niektóre trudności nie mieszczą się w normie rozwojowej w żadnym wieku i same nie miną. Wczesna interwencja to często drobne zmiany – inna pozycja karmienia, inny smoczek – które oszczędzają dziecku lat późniejszego leczenia.
Czego u mnie nie znajdziecie
- Nie odsyłam dziecka po pierwszej konsultacji bez obejrzenia i zbadania go.
- Nie tracę czasu na zajęciach na kolorowanki – ćwiczymy, bo każda prawidłowa powtórka przybliża efekt.
- Nie stosuję elektrostymulacji u noworodków i niemowląt – nie widziałam badań, które przekonująco potwierdzałyby jej skuteczność.
- Nie przedłużam terapii ponad potrzebę i nie dokładam zajęć „na wszelki wypadek”.
- Nie oceniam rodziców. Każdy z nas robi najlepiej, jak w danej chwili potrafi.
Zapraszam
Przyjmuję w gabinecie przy ul. Norwida 19 w Łodzi, prowadzę też konsultacje online. Jeśli coś Was niepokoi – nawet jeśli wydaje się, że to drobiazg – zadzwońcie albo napiszcie. Czasem jedna rozmowa wystarczy, żeby odetchnąć z ulgą.
