
Pomoc psychologiczna, którą prowadzę, nie polega na testowaniu dziecka ani na wystawianiu mu ocen. Chodzi w niej o wspieranie rozwoju emocjonalnego: o to, żeby dziecko czuło się bezpiecznie, rozumiało, co się z nim dzieje, umiało poradzić sobie ze złością, lękiem i zmianami i wierzyło we własne siły. A ponieważ dziecko nie rozwija się w próżni, tylko w rodzinie – ta praca zawsze toczy się razem z Wami.
Nie ma terapii samego dziecka
Rodzice często przychodzą z prośbą: „Proszę coś zrobić z moim dzieckiem”. Rozumiem ją – ale terapia psychologiczna samego dziecka nie istnieje. Ze mną dziecko spędza godzinę w tygodniu, z Wami całą resztę. To, co dzieje się w domu – rytm dnia, sen, sposób, w jaki rozmawiacie i jak reagujecie na złość czy łzy – ma na jego emocje nieporównanie większy wpływ niż najlepsze zajęcia w gabinecie.
Rodzina to naczynia połączone. Nie da się zmienić jednej rzeczy tak, żeby nie poruszyło to pozostałych. Dlatego bardzo często zaczynamy od zmiany otoczenia dziecka: uspokajamy to, co dzieje się w domu, porządkujemy dzień, szukamy takich reakcji, które nie nasilają trudności. Kiedy zmienia się środowisko, zmienia się też dziecko.
To nie jest szukanie winnych. Rodzice, którzy do mnie przychodzą, zwykle bardzo się starają – czasem tak bardzo, że ich niepokój nieświadomie dokłada dziecku napięcia. Moją rolą jest Was wysłuchać, uspokoić i pokazać, co możecie zrobić. To Wy jesteście dla dziecka najważniejszymi osobami – i najskuteczniejszymi „terapeutami”.
W czym pomagam
- Napady złości i histerie – kiedy wieczory, ubieranie się czy wyjścia z domu zamieniają się w pole walki.
- Lęki – przed rozstaniem z rodzicem, przed nowymi sytuacjami, przed zasypianiem.
- Trudności z adaptacją w żłobku, przedszkolu lub szkole.
- Reakcje na zmiany w rodzinie – narodziny rodzeństwa, przeprowadzkę, inne trudne wydarzenia.
- Trudności z zachowaniem i koncentracją, w tym wsparcie rodzin dzieci z ADHD – tu również najwięcej daje mądra zmiana otoczenia.
- Niskie poczucie własnej wartości u dzieci, które często słyszą, że „znowu coś zawaliły”.
- Relacja z dzieckiem – gdy czujecie, że straciliście z nim dobry kontakt.
Jak wygląda nasza współpraca
Zaczynam od spotkania z samymi rodzicami. Opowiadacie mi o dziecku, o tym, jak wygląda Wasz zwykły dzień i co Was niepokoi – także o rzeczach, których dziecko nie powinno słyszeć. Więcej o tym piszę na stronie Pierwsza wizyta.
Potem poznaję dziecko. Z maluchami pracuję przez zabawę: patrzę, jak się bawi, jak wyraża emocje, jak szuka kontaktu z Wami. Ze starszymi dziećmi dużo rozmawiamy i rysujemy – rysunek mówi o emocjach często więcej niż słowa. Nie oceniam dziecka po jednym spotkaniu – w nowej sytuacji dzieci zachowują się inaczej niż na co dzień, a „łatkę” łatwo przykleić i bardzo trudno odkleić.
Nie prowadzę diagnozy psychologicznej testami i nie wydaję opinii. Jeśli Wasze dziecko potrzebuje formalnej diagnozy – na przykład w kierunku ADHD czy autyzmu – podpowiem, gdzie się z tym zgłosić.
Spotkania z dzieckiem przeplatają się ze spotkaniami z rodzicami. Opowiadam Wam, co zauważyłam, a Wy mówicie mi, co zmieniło się w domu. Razem ustalamy, co robimy dalej. Czasem okazuje się, że kolejne spotkania z dzieckiem nie są potrzebne, a najwięcej da kilka konsultacji dla rodziców.
Dwa zalecenia, od których często zaczynam
Zanim zaproponuję kolejne zajęcia, przyglądam się codzienności dziecka. Bardzo często największą różnicę robią dwie proste rzeczy.
Czas jeden na jeden z rodzicem. Bez rodzeństwa, bez telefonu i bez rozmów o problemie – nie trzeba go w ogóle poruszać. Wspólne przesypywanie piasku, masażyk przed snem, zabawa, którą wybierze dziecko. Po prostu jesteście dla niego. Więź z rodzicem leczy – i często jest zaniedbana, bo wszyscy się spieszymy. Godzina takiego czasu bywa cenniejsza niż godzina u kolejnego terapeuty.
Sen. Przy napadach złości, histeriach, trudnościach z koncentracją – a nawet u dzieci w spektrum autyzmu, u których oczywiście nie rozwiąże to wszystkich trudności, ale może wyraźnie złagodzić objawy – niewyspanie zawsze pogarsza zachowanie. Stała rutyna, wyciszenie, brak ekranów przed snem i minimum dziewięć godzin snu. Wiem, że to często odbywa się Waszym kosztem: czasem trzeba wcześniej wyjść z przyjęcia albo zaprosić gości na obiad zamiast na kolację. Lepsze zachowanie dziecka Wam to wynagrodzi.