
Dlaczego tak wcześnie
Często słyszę: „Przecież on jeszcze nie mówi, co tu badać?”. A jednak na długo przed pierwszym słowem buzia dziecka intensywnie pracuje – przy ssaniu, połykaniu, oddychaniu, później przy gryzieniu i żuciu. To właśnie wtedy kształtują się nawyki, od których zależy nie tylko przyszła wymowa, ale też rozwój podniebienia, zgryzu i całej twarzy.
Dawniej mówiło się, że niska pozycja języka i tak zwany infantylny sposób połykania mogą spokojnie utrzymywać się nawet do trzeciego roku życia. Dziś patrzymy na to inaczej. Język w spoczynku powinien być uniesiony i przylegać do podniebienia już u niemowląt, a buzia – domknięta. Kiedy tak nie jest, warto zareagować od razu, a nie czekać, aż „samo przejdzie”.
Co może się dziać, gdy zwlekamy
Nieprawidłowa pozycja języka i oddychanie przez usta niosą za sobą cały łańcuch następstw: wysoko wysklepione podniebienie, zwężony górny łuk zębowy, zgryz otwarty czy przodożuchwie, przerośnięty trzeci migdał, a także charakterystyczny wygląd twarzy – zapadnięte policzki, cienie pod oczami. Wiele z tych problemów trzeba potem leczyć latami u ortodonty i logopedy. Wczesna profilaktyka to w dużej mierze profilaktyka ortodontyczna – i nie tylko.
Na co warto zwrócić uwagę
- Buzia dziecka jest często otwarta – w ciągu dnia albo podczas snu.
- Dziecko chrapie, pochrapuje albo oddycha głośno.
- Język wysuwa się między dziąsła lub wargi, gdy dziecko odpoczywa.
- Karmienie trwa bardzo długo, dziecko się krztusi, męczy, gubi pierś lub smoczek butelki.
- Dziecko układa głowę stale w jedną stronę albo wygina się podczas karmienia.
- Smoczek jest w użyciu przez większość dnia.
Jak pomagam
Najczęściej są to proste, praktyczne zmiany: poprawa pozycji podczas karmienia, zmiana smoczka – także tego do butelki – na lepiej dopasowany, dobór odpowiednich gryzaków i ćwiczeń dostosowanych do wieku. Pokazuję rodzicom, co robić w domu, bo to Wy jesteście z dzieckiem na co dzień.
Nie stosuję elektrostymulacji u noworodków i niemowląt. Nie widziałam do tej pory badań, które przekonująco potwierdzałyby jej skuteczność u najmłodszych, a łagodne, codzienne interwencje dają bardzo dobre efekty. Jeśli pojawią się mocne dowody, chętnie wrócę do tego tematu.
Jeśli widzę, że przyczyna leży gdzie indziej – w napięciu mięśniowym, asymetrii ciała, przerośniętym migdale – kieruję do fizjoterapeuty lub laryngologa.
Przeczytajcie też artykuł „Samo nie przejdzie”, w którym piszę szerzej o następstwach wad, które „miały same minąć”.